Alfa Center Tom 1 - Prolog
Tomasz wszedł do kopalni. Gdy znalazł się wewnątrz niej, szedł korytarzami prowadzącymi wgłąb góry. Im dłużej szedł, tym bardziej czuł niepokój. Każdy krok odbijał się od ścian, dając brzmienie- Echo.
Korytarze wypełniał mrok. każda chwila zdawała się ciągnąć godzinami. Z jednej strony Tomasz wiedział, że nie ma już odwrotu. Idąc wzdłuż tuneli myślał coraz więcej. Jego myśli krążyły wokół mordercy. Osoby, która zabiła Jeffa, Jane, Karis...
Każdy krok zbliżał go do momentu, w którym mógł dowiedzieć się czegoś więcej. Jednakże czując w sobie coś dziwnego, Tomasz wiedział, że to dopiero jego początek.
Mijały godziny. Tomasz szedł naprzeciw strachowi, który kłębił się w nim od niedawna. Kroki stawały się coraz cięższe, muzyka grająca z oddali tylko nadawała niespokojnej atmosfery. Ktoś mógł stać za tym, co działo się w głębi duszy Tomasza.
Lecz sam Tomasz nie wiedział, co i jak. Dlaczego. Po co? Wszystkie przeżycia związane ze śmiercią Jeffa, od którego się zaczęło. Przez pamięć o Jane i Klaris. Aż po jego wysiłek, aby znaleźć mordercę. Wszystko to spowodowało, że Tomasz nie wiedział już co powinien zrobić. Idąc wzdłuż korytarza, nie miał wątpliwości, że coś jest na rzeczy.
W pewnym momencie Tomasz zobaczył, jak korytarze kończą się, wpadając do jaskini. Ta była ciemna i ponura. Wewnątrz niej mieścił się stary most nad przepaścią. Roślinność, która obrasta jaskinię była mchem, trującymi i świecącymi grzybami, jak również suchymi lianami.
Tomasz spojrzał w dół przepaści. Tam zauważył rzekę o barwie krwi. Nie tylko to go przeraziło. Most wydawał się zrobiony z kości. Zaś w oddali paliło się światło ogniska. Szybko przeszedł na drugą stronę, aby po zejściu z mostu, ten zawalił się tuż za nim.
Idąc dalej Tomasz zauważył, że światło ogniska jest coraz bliżej. Z jednej strony chciał wrócić, lecz nie miał jak. Z drugiej coś ciągnęło go do dalszej części jaskini. Nie myśląc zbyt długo, postanowił udać się wgłąb jaskini, która powoli zamieniała się w stare, znoszone, miasto wykonane z kamienia. Kolejne minuty podróży zdawały się być interesujące. Ognisko, którego światło było widoczne z kilkunastu metrów, teraz jakby przygasło. Tomasz spojrzał na okolicę. Gdzieś w głębi duszy czuł jak coś pochłania energię.
Niedługo później, Tomasz wszedł na kolejny most, tym razem wykonany z kamienia, który porośnięty mchem i świecącymi grzybami, przypominał bardziej trwałą konstrukcję. Pod mostem Tomasz zauważył rzekę, której barwy przypominały zieleń i czerwień. Idąc powoli, zrozumiał, że jest to jego ostatnia podróż w życiu.
Nagle przystanął na moment. Jego oddech stał się głęboki i stonowany. Widząc jak światło ogniska gaśnie, czuł jakby ktoś widział go z oddali.
Nic bardziej mylnego. Jakaś postać poruszyła się i udała wgłąb miasta z kamienia. Tomasz podszedł do ogniska, a następnie przyjrzał się mu dokładnie.
Obok przygaszonego ogniska leżały stalowe kubki z jeszcze gorącą kawą. Nóż przypominał mu śmierć Jeffa i Jane. Zaś mięso, które leżało na patelni, uciekało smażonym tłuszczem. Tomasz ruszył dalej. Po kilku minutach dotarł do bramy głównej, która oprócz dwóch filarów ze znakami smoka, posiadała otwartą stalową bramę.
Tomasz wszedł do wnętrza miasta. Jego oddech stał się płytki. Gdy dotarł do centrum, w którym znajdowała się fontanna przypominająca smoczego wojownika, stanął na moment. Przyglądał się niej aż do chwili, w której został zawołany. Lecz nie jego imieniem, a słowem: Wybawca!
Tomasz rozejrzał się po okolicy. Nagle zauważył mężczyznę o siwych włosach, ubranego w czarne szaty i trzymającego w dłoni pochodnię. Nim zdążył zareagować, mężczyzna powiedział:
- Witaj zbawco! Czekaliśmy na ciebie wiele lat.
- Kim jesteście?- zapytał Tomasz.
- Jesteśmy ludźmi, którzy walczyli o życie. Mordercy nie dali nam szans.
- Jest ich więcej?- spytał Tomasz.
- Byli. To jeden z projektów Bio Tech. Nazywali się Alfa Center. Więcej informacji możesz dowiedzieć się z miejsca, w które musisz się udać.
- Alfa Center? To jakiś projekt nowej cywilizacji?
- Można powiedzieć, że w pewnym sensie tak. Musieliśmy się schować.
- Po co?
- Aby nie zginąć z ich rąk.
- Jeśli nie masz nic przeciwko, to mogę zająć się kilkoma sprawami.
- Ależ naturalnie. Mam kilka zadań dla odważnych ludzi.
- Powiedz mi jakie.
- Na uboczu, przed drugą zamkniętą bramą stoi tablica. Tam wybierzesz zadanie.
- Zadanie, które będę musiał wykonać. Dobrze. Jeśli dowiem się dzięki temu coś więcej...
- Nie tylko więcej. Pomożesz nam, zaś pomożemy tobie.
- Powiedz mi jeszcze, dlaczego nikt nie zgłosił się po wykonanie zadań?
- Większość moich ludzi to albo bojący się wszystkiego, albo zbyt pewni siebie. Chociaż o tych drugich akurat wolę nie mówić, gdyż zostało ich niewiele.
- Więc jak mogę sprawdzić, czy nadają się do przydzielonego im zadania?
- To zostaw mi. Musisz chyba już ruszać. Pierwszy przystanek, zamknięta brama.
Tomasz zgodził się i ruszył do zamkniętej bramy. Tam spojrzał na tablicę korkową, aby wziąć losowe zadanie. Czytając notkę postawił opuścić miasto. W końcu, gdy podeszła do niego kobieta, Tomasz zapytał:
- Gdzie znajdę wyjście?
- Ta brama jest zamknięta. Jedna z trzech. Druga prowadzi przez most.
- A trzecia?
- Jest przejściem do katakumb.
- Gdzie się mieści?
- Pod katedrą. Albo raczej tym co pozostało po niej lata temu.
- To gdzie jest katedra?
- Na wzgórzu. Na powierzchni.
- Poważnie? Jak mam się tam dostać?
- Nikt nie dotarł do katedry. Ludzie znikali jeden po drugim.
- O co dokładnie chodzi?
- Katedra jest już ruinami. Tunele prowadzące do wyjścia z kompleksu jaskiń są nawiedzone. Częściowo zasypane i zalane.
- Co może straszyć? W jednej z notatek trzeba sprawdzić, co dzieje się w katakumbach.
- Jesteś głupi i odważny. Za krzyżem znajdziesz tajne przejście do jednego z tuneli prowadzących do jaskini. Tyle mogę powiedzieć.
- Zgoda. Krzyż... Macie tutaj cmentarz?
- Jeśli dobrze się obejrzysz, zobaczysz.
Tomasz zakończył rozmowę. Następnie udał się drogą ze żwiru na przedmieścia jaskini. Będąc kawałek po za miastem z kamienia, Tomasz zobaczył mały okolicznościowy cmentarz. Tam odszukał krzyż i sprawdzając okolicę, zauważył małą szczelinę między kamieniami.
Nie tracąc czasu wszedł do kolejnej części jaskini ukrytej przed niepożądanymi istotami. Szczelina była ciasna. Kilka minut później Tomasz znalazł się po drugiej stronie.
Coś ciągnęło go do miejsca, w którym mógł odpocząć. Nie chciał jednakże tracić ważnego i cennego czasu. Gdy znalazł się po drugiej stronie, zatrzymał się na kilkanaście minut. Podczas przerwy zastanawiał się nad jego losem. Długie minuty ciągnęły się jak godziny. Ciemność panująca w jaskini zdawała się krzyczeć.
Szepty, głosy, poczucie zagrożenia. To nie wszystko, co czekało Tomasza. Jego największy koszmar, który mógł stać się prawdą, był o krok od wyjścia z głowy Tomasza.
Niedługo przerwa spowodowała, że Tomasz wstał z ziemi i ruszył dalej. Długie minuty, niczym mroczne godziny zmieniające się dni. Podróż wydająca się trwać wiecznie, aż w końcu...
Tomasz wyszedł z jaskini. Następnie skierowała się w stronę ruin katedry. idąc powoli ścieżką wykonaną z białego marmuru, porośniętej zieloną trawą, pomimo śniegu i zimy. Miejsce to wydawało się być inne. Wyjątkowe i nietypowe.
Tomasz wszedł do katedry. Po chwili usłyszał głos. Jakby strach. Jak ryk...
Wszedł do podziemi. Przygotowując się do walki wiedział, że to co tam czeka nie jest człowiekiem lecz zwierzyną. Delikatnie otworzył drzwi wewnętrzne, aby po kilku minutach dojrzeć wilka. Młodego. Rannego. Wołającego o pomoc.
A jednak Tomasz nie widział w nim zagrożenia. Kiedy podszedł bliżej, coś z ciemności katakumb zawyło, a następnie rzuciło się na Tomasza.
Ten nie miał jak zareagować. Pod wpływem ciężaru istoty, Tomasz upadł na ziemię. W Jego głowie zaczęło mu się kręcić. Próbując sięgnąć po pistolet, nie zauważył jak ktoś za nim rzuca zaklęcie paraliżujące.
Istota upadła na ziemię, zaś tajemnicza postać pomogła Tomaszowi wstać. Tomasz był tym zaskoczony. Postać miała na sobie maskę przypominającą głowę kozła.
- Kim jesteś?- zapytał Tomasz.
- Osobą, która nie lubi jak zabiera się jej robotę- Postać odpowiedziała męskim głosem- mów mi Joel.
Joel ściągnął maskę i ku zaskoczeniu Tomasza, widać było, że mężczyzna jest jeszcze młody. Mogło się wydawać, że ma dopiero 23-24 lata.
Joel przytaknął sam do siebie. Spojrzał na Tomasza i zapytał:
- A ty. Kim jesteś?
- Jestem Tomasz.
- Jesteś podróżnikiem?
- Nie. Staram się tylko odnaleźć mordercę. Osobę, która zabiła moich przyjaciół.
- Wiesz w ogóle gdzie jesteś Tomasz?
- W katakumbach pod katedrą.
- Nie do końca.
- To znaczy?
- Jesteś po stronie Akkirium. Albo raczej tego, co zostało po wielkim państwie.
- Jak to? Jestem w innym miejscu niż byłem przed wejściem do kopalni?
- Świat dzieli się na kilka państw. Pierwsze to Akkirium. Drugie Podziemia, które nie są pod ziemią. Trzecia część to część dla ludzi. Lecz nie musisz się martwić. W każdej chwili możesz poprosić kogoś, kto zna różne przejścia pomiędzy wymiarami.
- Mówisz o sobie?
- Nie do końca.
- W takim razie pokaż mi gdzie jest przejście do mojego świata.
- Najbliższy portal znajduje się w starej chacie Brown.
- W którym miejscu?
- W piwnicy.
Joel zakończył rozmowę. Patrząc na reakcję Tomasza, w końcu dodał:
- Potrzebujesz pomocy?
- Szukam mordercy. Tutaj raczej nie dowiem się więcej niż muszę.
- To może...
- Dobrze. Ale coś za coś. Tak?
- Owszem. Ja też poszukuję morderców.
- Najpierw to ja pomogę tobie. W końcu jestem w twoim wymiarze.
Tomasz zgodził się na wspólne pozyskiwanie morderców. Lecz zanim ruszyli w stronę wyjścia z katedry, Tomasz zapytał:
- Wiesz chociaż jak się nazywają?
- Tak. To Alfa Center. Obawiam się, że pierwszym przystankiem będzie pobliski tunel prowadzący do drugiej strony góry.
- Po co mamy iść tunelem?
- A masz jakiś inny pomysł? Co prawda tunele te są częścią większego kompleksu bunkrów.
- Czyli idziemy przez bunkier. Tak?
- Tak. Dodatkowo muszę powiedzieć, że czeka tam na nas zło.
Komentarze
Prześlij komentarz